To już jest koniec

Podsumowując nasza dwumiesięczną pracę trzeba przyznać, ze sporo się nauczyłyśmy. Nasze wnioski zamieściłyśmy na www.samouczekdlabloggerow.blogspot.com Napewno było sporo porazek ale tez kilka małych sukcesów. Projekt kosztował nas wiele wysiłku i stresu:) Mimo wszytsko opłacało sie. Teraz wiemy na czym polega metoda konstruktywistycznych projektów. Prowadzenie serwisu społecznościowego było porazką, ale wyciagnięcie wniosków z niej i wiedza po projekcie wielkim sukcesem.
Serdecznie zapraszamy osoby zainteresowane na naszego nowego bloga z wnioskami i pomocnymi wskazówkami dla chcących się czegoś naczyć, ponieważ największym naszym sukcesem będzie, gdy ktoś nauczy sie na naszych błędach i sam stworzy coś o wiele lepszego
ŻYCZYMY POWODZENIA!!!

piątek, 5 grudnia 2008

Mikołaj nie ma czasu...?

Jak powiedzieć dziecku, że Mikołaj 'nie ma czasu, by przyjechać osobiście, dlatego wujek Józek się za niego przebrał'...? Czy powinno się mówić dziecku jak najwcześniej o tym, iż tak naprawdę, to Mikołaj nie ostnieje; że nigdy do nich nie przyjechał prawdziwy brodaty dziadek na saniach z zaprzęgiem reniferów? Czy może jak najdłużej sprzedawać im wdzięczną bajeczkę, że niestety przeoczyli to, jak jechał po niebie na saniach... I tak co rok... Czy 'pomagać' dzieciom zrozumieć, że Mikołaj 'nie ma czasu', czy czekać, aż same do tego dojrzeją? Jak Wam, drodzy Czytelnicy, oznajmiono, że 'Mikołaj nie istnieje'? Czy to było raczej dramatyczne dla Was przeżycie, czy być może sami intuicyjnie - niczym detektywi - zauważyliście, że tatuś zawsze pracował, gdy Mikołaj do Was przyszedł albo, że dziwnym trafem Mikołaj zawsze znał nasze imię, wiedział wiele z naszego życia i wiedział, o co zapytać :P Zapraszam do dyskusji :)

1 komentarz:

Grand pisze...

A co ma św. Mikuś wspólnego z KN? Dwa ostatnie posty wg mnie zostały napisane tak, żeby tylko były! Zamieszczajcie tu coś ciekawego a i frekwencja wam podskoczy. Póki co jest tu śmietnik!